Wróciłam z pracy lekko zdrzaźniona, a Potom od progu dopytuje natrętnie:
- Co robiłaś w pracy?
- Potom, ja ci powiem, a ty i tak nie zrozumiesz.
- Zrozumiem, powiedz!
- Konfigurowałam Reporting Services.
- Robiłaś origami?
Taa... :)
czwartek, 7 lipca 2011
niedziela, 3 lipca 2011
Padł był
Wrócił Potomek z przedszkola. Dostał naleśnika. Poszłam wstawić pranie. Po powrocie na stole widzę talerz z połową naleśnika. A za stołem... taki oto widoczek :)
piątek, 24 czerwca 2011
No to poszliśmy...
Siedzimy sobie (Potomek, Ojciec Dyrektor i ja) i po raz n-ty oglądamy "Wędrówki z dinozaurami". Aura jakaś taka niesprzyjająca, ciśnienie niskie, nic się nie chce...
- Idziemy do sklepu! - zakomunikowałam.
- No to idźcie. - powiedział Ojciec Dyrektor.
- Ja zostaję z Karolem. - powiedział Potomek.
No to poszliśmy...
- Idziemy do sklepu! - zakomunikowałam.
- No to idźcie. - powiedział Ojciec Dyrektor.
- Ja zostaję z Karolem. - powiedział Potomek.
No to poszliśmy...
środa, 4 maja 2011
Wizyta w planetarium
W dniu 3 maja, jako że pogoda strasznie nie majowa była, Ojciec Dyrektor zaproponował wizytę w toruńskim planetarium. Seans "Cudowna podróż" oczarował Potomka - a już najbardziej podobała mu się podróż między gwiazdami. Z powodu zakazu używania aparatów zdjęć z seansu w planetarium nie posiadamy. Mamy natomiast zdjęcia z orbitarium. Potomka nie można było oderwać od pulpitów sterowniczych sondy Cassini - biegał jak szalony od jednego do drugiego i klikał, klikał, klikał...
Dzieciaki w orbitarium szaleją, bo... mogą wszystkiego dotykać! Można sprawdzić jak działa antena kierunkowa, ile waży litrowy sok na różnych planetach (spróbujcie podnieść ten na Słońcu!), jak powstaje tornado, jak powstają piękne pasy Jowisza, jak wzrost ciśnienia wpływa na model sondy kosmicznej i kilka innych. 40 minut, które można spędzić w sali orbitarium, to stanowczo za mało...
Potomek dotykał "kuli z prądem" (prąd jednak mało fotogeniczny był):
Sprawdzał dlaczego planety nie są okrągłe, a spłaszczone:
A to już zdjęcia z naszej podróży po wystawie w holu planetarium - pierwszy był Księżyc:
Potem byliśmy na Marsie:
A na koniec podziwialiśmy lodowe pierścienie gazowego giganta - Saturna:
Dzieciaki w orbitarium szaleją, bo... mogą wszystkiego dotykać! Można sprawdzić jak działa antena kierunkowa, ile waży litrowy sok na różnych planetach (spróbujcie podnieść ten na Słońcu!), jak powstaje tornado, jak powstają piękne pasy Jowisza, jak wzrost ciśnienia wpływa na model sondy kosmicznej i kilka innych. 40 minut, które można spędzić w sali orbitarium, to stanowczo za mało...
Potomek dotykał "kuli z prądem" (prąd jednak mało fotogeniczny był):
Sprawdzał dlaczego planety nie są okrągłe, a spłaszczone:
A to już zdjęcia z naszej podróży po wystawie w holu planetarium - pierwszy był Księżyc:
Potem byliśmy na Marsie:
A na koniec podziwialiśmy lodowe pierścienie gazowego giganta - Saturna:
wtorek, 3 maja 2011
Logicznie, nie?
Potomek śpiewa:
- Raaadio złote przeeebooojeee!
Jako że u nas w domu radia się nie słucha wcale, a w aucie sporadycznie, bo raczej lecą jakieś mp3, to pytam:
- Potom, a gdzie ty to słyszałeś?
- Jak to gdzie? - odpowiada zdziwiony moją niewiedzą Potomek. - W telewizji!
- Raaadio złote przeeebooojeee!
Jako że u nas w domu radia się nie słucha wcale, a w aucie sporadycznie, bo raczej lecą jakieś mp3, to pytam:
- Potom, a gdzie ty to słyszałeś?
- Jak to gdzie? - odpowiada zdziwiony moją niewiedzą Potomek. - W telewizji!
czwartek, 21 kwietnia 2011
Kumpel Potomka
Kumpel Potomka nazywa się Ogonek. Ma 12cm długości (bez ogonka). Jest przytulaśny, ciekawski i non-stop rozrabiający... No chyba że śpi, to wtedy jest słodki :)
środa, 23 marca 2011
Z Potomkiem spacery
odbywają się w takiej oto scenerii, wystarczy tylko pojechać kilka kilometrów za miasto...
Podziwialiśmy iście jesienne widoki:
Oczywiście nie obyło się bez śladów cywilizacji...
Ale głowy do góry!
Bądź co bądź, płynie se łabądź ;)
No i Potomek - zacięcie polujący na Ufozbiry:
Podziwialiśmy iście jesienne widoki:
Oczywiście nie obyło się bez śladów cywilizacji...
Ale głowy do góry!
Bądź co bądź, płynie se łabądź ;)
No i Potomek - zacięcie polujący na Ufozbiry:
wtorek, 22 marca 2011
wtorek, 15 marca 2011
Schody
- Mamutku? A pojedziemy do tego sklepu, gdzie są te ruchome schody? Te, co się chowają i wychowują?
niedziela, 13 marca 2011
Pożyczka
Potomek zagaduje Dziadka:
- Dziadek? Pożyczysz mi cztery stówy? Do roweru?
- A kiedy mi oddasz? - pyta Dziadek.
Na co Potomek z oburzeniem w głosie:
- Oddasz, oddasz... Najpierw bym musiał je wydać!
- Dziadek? Pożyczysz mi cztery stówy? Do roweru?
- A kiedy mi oddasz? - pyta Dziadek.
Na co Potomek z oburzeniem w głosie:
- Oddasz, oddasz... Najpierw bym musiał je wydać!
środa, 9 marca 2011
O cudzie narodzin
Potomek wieczorową porą, kiedy to już grzeczne dzieci w piżamkach grzecznie pod kołdrą leżą, ma napływ przemyśleń. No i przywalił:"
- Mamutku...?"
- Tak?
- A możesz mi powiedzieć, jak się wydostałem z twojego brzuszka?
- No... - chwila konsternacji. - wydostałeś się po prostu...
- Ale którędy? W którym miejscu miałaś ten otwór? - docieka Potomek.
Wymiękłam...
- Mamutku...?"
- Tak?
- A możesz mi powiedzieć, jak się wydostałem z twojego brzuszka?
- No... - chwila konsternacji. - wydostałeś się po prostu...
- Ale którędy? W którym miejscu miałaś ten otwór? - docieka Potomek.
Wymiękłam...
wtorek, 8 marca 2011
Uczciwie
Potomek miał posprzątać zabawki, żeby móc włączyć tv na dobranockę:
- Już! - krzyczy.
- No! Chodź zobacz!
Nie chciało mi się straszliwie zadka ze swojego kącika ruszać, to mówię:
- Sam popatrz i uczciwie mi powiedz, czy porządnie?
- To ja wracam sprzątać! - odkrzyknął Potomek.
poniedziałek, 7 marca 2011
Żółwik :)
Dotarł! Z pierwszą prędkością niesamowitą za pośrednictwem Poczty Polskiej! ŻÓŁWIK! Potomek się z miejsca zakochał:
"To dla mnie? Żółwik? Mogę go ukochiwać?" :)
A żółwika wypatrzyłam tutaj: Aira Art no i mordka mnie zauroczyła. I Potomek zamiast wełnianej czapki ma wełnianego żółwika :)
P.S. A żeby było jeszcze milej - Potomkowa mama w sprezentowanych przez Aira Art kolczykach :D
"To dla mnie? Żółwik? Mogę go ukochiwać?" :)
A żółwika wypatrzyłam tutaj: Aira Art no i mordka mnie zauroczyła. I Potomek zamiast wełnianej czapki ma wełnianego żółwika :)
P.S. A żeby było jeszcze milej - Potomkowa mama w sprezentowanych przez Aira Art kolczykach :D
niedziela, 6 marca 2011
Z Potomkiem na poszukiwaniach wiosny
Marzec trwa w najlepsze, do równonocy pozostały dwa tygodnie. Słońce coraz łaskawiej wdzięki swoje prezentuje. No i narodził się pomysł szukania wiosny :)
I niespodzianka druga - nie znam się na roślinach, informatyk jestem, ale moim zdaniem zielone o tej porze roku, to są rośliny raczej iglaste... A to? To co to?
I zbliżenie:
I na koniec: kamienny krąg mocy :D
Żadnych konkretnych śladów wiosny nie znaleźliśmy. Na stoku - narciarze, na zamarzniętych stawach - łyżwiarze, a na ośnieżonych trawnikach zamiast przebiśniegów i krokusów - sami wiecie co :)
A teraz jak to piszę złośliwe marcowe słońce przygrzewa mi lekko przez okno... A świecić na spacerze to nie łaska...
Dziś od rana przygrzewało pięknie - Potomek w ramach rekonwalescencji pochorobowej i w celu nabywania odporności wywieziony został do podmiejskiego parku.
Słońce złośliwie się schowało (co widać na zdjęciach), baterie w aparacie złośliwie się rozładowały (co widać po ilości zdjęć).
Pierwszy przystanek tuż za parkingiem przy rzeźbie ni to smoka, ni to konia.
Kolejne zdjęcie już jest typu "mamo, muszę???"
I tak sobie pomyślałam, że studnię życzeń to należało odwiedzić przed losowaniem totolotka...
Pierwsza niespodzianka spaceru - podobno bocian wiosnę czyni :)
I niespodzianka druga - nie znam się na roślinach, informatyk jestem, ale moim zdaniem zielone o tej porze roku, to są rośliny raczej iglaste... A to? To co to?
I zbliżenie:
I na koniec: kamienny krąg mocy :D
Żadnych konkretnych śladów wiosny nie znaleźliśmy. Na stoku - narciarze, na zamarzniętych stawach - łyżwiarze, a na ośnieżonych trawnikach zamiast przebiśniegów i krokusów - sami wiecie co :)
A teraz jak to piszę złośliwe marcowe słońce przygrzewa mi lekko przez okno... A świecić na spacerze to nie łaska...
środa, 2 marca 2011
Szybka riposta
Potomek dziś daje popalić - chore toto, niedospane, marudne... Od 20 minut trwa przebieranie w piżamę. Potomek siedzi w samych gaciach. I siedzi... Poszłam po syropy - dalej siedzi... Poszłam zanieść syropy i wróciłam - dalej siedzi... Szlag mnie trafia, bo za każdym razem powtarzam, coby się w piżamę wbił.
- Potom, ja z tobą chyba zwariuję! - nie wytrzymałam.
- A z Tobą żyć się nie da... - westchnął Potomek.
- Potom, ja z tobą chyba zwariuję! - nie wytrzymałam.
- A z Tobą żyć się nie da... - westchnął Potomek.
niedziela, 27 lutego 2011
Z Potomkiem zabawy - malowanka-wydrapywanka
Kolejny sposób na miłe spędzenie niedzielnego popołudnia, który pamiętam z dzieciństwa. Trochę czasochłonny, wymaga przynajmniej dwóch przerw (np. na grę w warcaby lub zjedzenie danio :) ).
Potrzebne będą:
- farby plakatowe (najlepiej bardzo rzadkie)
- duże pędzle
- białe lub kolorowe kartki
- świeczki
- opcjonalnie zamiast czarnej farby - czarny tusz
- coś ostrego (szydełko, drucik, widelec...)
Etap 1
Kartkę należy całkowicie zamalować, najlepiej jasnymi kolorami. A potem poczekać na całkowite wyschnięcie:
Etap 2
Całą powierzchnię kartki należy potraktować świeczką - smarować do momentu, aż nie będzie niepokrytego woskiem miejsca.
Etap 3
Zawoskowane kartki należy pokryć czarną farbą bądź tuszem. Początki nie są zachęcające! :)
Trzy warstwy farby później można przejść do sedna sprawy:
Etap 4
Można chwycić za ostre narzędzie i "wydrapać" obrazek - cały w jasnych, pastelowych kolorach!
Potrzebne będą:
- farby plakatowe (najlepiej bardzo rzadkie)
- duże pędzle
- białe lub kolorowe kartki
- świeczki
- opcjonalnie zamiast czarnej farby - czarny tusz
- coś ostrego (szydełko, drucik, widelec...)
Etap 1
Kartkę należy całkowicie zamalować, najlepiej jasnymi kolorami. A potem poczekać na całkowite wyschnięcie:
Etap 2
Całą powierzchnię kartki należy potraktować świeczką - smarować do momentu, aż nie będzie niepokrytego woskiem miejsca.
Etap 3
Zawoskowane kartki należy pokryć czarną farbą bądź tuszem. Początki nie są zachęcające! :)
Trzy warstwy farby później można przejść do sedna sprawy:
Etap 4
Można chwycić za ostre narzędzie i "wydrapać" obrazek - cały w jasnych, pastelowych kolorach!
wtorek, 22 lutego 2011
Cwaniak
Potomek siedzi przy komputerze. Wywalił język na pół brody i urwał mu się kontakt z rzeczywistością. Gra w ZOOMumba. Mówię do niego, a on nic. Myszką macha, karmi tygrysy i inne pawiany. Dyskretnym ruchem odłączyłam myszkę od laptopa.
- Czy ty jesteś niepoważna?! - wykrzyknął z oburzeniem Potomek zmieniając bez chwili zastanowienia myszkę na touchpada.
- Czy ty jesteś niepoważna?! - wykrzyknął z oburzeniem Potomek zmieniając bez chwili zastanowienia myszkę na touchpada.
poniedziałek, 14 lutego 2011
Zupa-krem
Potomek jest niejadkiem (o czym wspominałam). Z zup tolerował tylko pomidorową i rosół. Ale po pierwsze primo - toż to zwykłe wody z makaronem w barwach narodowych, a po drugie primo - ile można? Dwa dni rosół, potem dwa dni pomidorowa...
Za namową Ojca Dyrektora, twórcy Slow Food'a w skład urodzinowego menu Potomka weszła zupa - krem z białych warzyw (z racji warzyw w nazwie przemianowana na zupę-krem).
Przepis prosty do bólu - na wywarze drobiowym gotuje się warzywa - ja na 1,5 litra wywaru dałam 1/4 selera, 1 dużą pietruszkę, 3 średnie ziemniaki, kalarepkę i dość małego kalafiora. Gotowałam tyle, żeby warzywa stały się miękkie (około 15-20 minut). Po zmiksowaniu wyszła gęsta, pożywna zupka, którą Potomek wtrząchnął z dolewką... Smacznego!
P.S. Przepis w wersji "dla dorosłych" na wyżej wspomnianym Slow Foodzie.
Za namową Ojca Dyrektora, twórcy Slow Food'a w skład urodzinowego menu Potomka weszła zupa - krem z białych warzyw (z racji warzyw w nazwie przemianowana na zupę-krem).
Przepis prosty do bólu - na wywarze drobiowym gotuje się warzywa - ja na 1,5 litra wywaru dałam 1/4 selera, 1 dużą pietruszkę, 3 średnie ziemniaki, kalarepkę i dość małego kalafiora. Gotowałam tyle, żeby warzywa stały się miękkie (około 15-20 minut). Po zmiksowaniu wyszła gęsta, pożywna zupka, którą Potomek wtrząchnął z dolewką... Smacznego!
P.S. Przepis w wersji "dla dorosłych" na wyżej wspomnianym Slow Foodzie.
sobota, 12 lutego 2011
Zgadnij kto to?
Gram z Potomkiem w "Zgadnij kto to". Potomek pyta:
- Czy twoja postać to pani?
- Nie - odpowiadam.
Potomek zamyka panie. Nagle pyta:
- A to? To też pani?
- Jak to Jacek, to nie pani - mówię. Jacek to typ metroseksualny, tyle że z kozią bródką, Potomek zawsze ma problem by jego płeć określić
- Ona nie ma brody! To nie Jacek! - buntuje się Potomek.
Babu zagląda mu przez ramię:
- To jest Julek, nie pani. - informuje Potomka.
- Aha - Potomek jednak nie zamknął Julka. - To Jacka też nie zamykać?
A swoją drogą - polecam dla nieletnich tę grę:
Jak już nieletni załapie o co chodzi, to gwarantuję, że będzie wymiatał :) Jak Potomek, który z reguły pokonuje przeciwnika w 3 pytaniach. A ostatnio mały szczęściarz wygrał po dwóch ;)
- Czy twoja postać to pani?
- Nie - odpowiadam.
Potomek zamyka panie. Nagle pyta:
- A to? To też pani?
- Jak to Jacek, to nie pani - mówię. Jacek to typ metroseksualny, tyle że z kozią bródką, Potomek zawsze ma problem by jego płeć określić
- Ona nie ma brody! To nie Jacek! - buntuje się Potomek.
Babu zagląda mu przez ramię:
- To jest Julek, nie pani. - informuje Potomka.
- Aha - Potomek jednak nie zamknął Julka. - To Jacka też nie zamykać?
A swoją drogą - polecam dla nieletnich tę grę:
Jak już nieletni załapie o co chodzi, to gwarantuję, że będzie wymiatał :) Jak Potomek, który z reguły pokonuje przeciwnika w 3 pytaniach. A ostatnio mały szczęściarz wygrał po dwóch ;)
niedziela, 30 stycznia 2011
Potomek i sztuka 3D
Każdy wie że dzieci nie lubią zakupów (jeżeli nie są kupowane nowe zabawki dla nich ;) ). Potomek też nie lubi - walnął focha i poszedł na ruchome schody, by wrócić do domu...
Ponieważ okazało się, że w podziemnym parkingu w najlepsze rozkręciła się jakaś imprezka, Potomek dał się namówić na lekcję muzyki. Ale strop się zapadł pod fortepianem i Potom o mały włos byłby zleciał...
Obcowanie z naturą koi nerwy... Potom, pogłaszcz rybkę!
Hipcio zaskoczony podczas ziewania.
Na koniec wygłupy pod wodospadem...
...które prawie zakończyły się wielkim plum! Potom! Trzymaj się!
Ponieważ okazało się, że w podziemnym parkingu w najlepsze rozkręciła się jakaś imprezka, Potomek dał się namówić na lekcję muzyki. Ale strop się zapadł pod fortepianem i Potom o mały włos byłby zleciał...
Obcowanie z naturą koi nerwy... Potom, pogłaszcz rybkę!
Hipcio zaskoczony podczas ziewania.
Na koniec wygłupy pod wodospadem...
...które prawie zakończyły się wielkim plum! Potom! Trzymaj się!
wtorek, 25 stycznia 2011
I wszystko jasne!
- Mamutku, a powiedz mi wierszyk... - prosi Potomek.
- Jaki wierszyk? - pytam.
- No wiesz... Wiesz który, znasz go. Ja też go znam. Ale w tej chwili nie pamiętam...
- Jaki wierszyk? - pytam.
- No wiesz... Wiesz który, znasz go. Ja też go znam. Ale w tej chwili nie pamiętam...
sobota, 22 stycznia 2011
Jamioł zaakceptowany!
Jakiś czas temu Potom dostał Jamioła - ślicznego Anioła-Śpiocha wykonanego przez Gosze. Jak widać na poniższym obrazu Jamioł w pełni przygarnięty :)
poniedziałek, 17 stycznia 2011
Z Potomkiem zabawy - wydzieranka-wyklejanka
Świat idzie do przodu. Dzieciaki spędzają czas przed komputerem, telewizorem... A ja się cofam :) A wraz ze mną Potomek. Do zabaw z dzieciństwa. Najfajniejsze w tym to, że Potomek uwielbia wszelkiego rodzaju prace ręczne. A już najbardziej lubi, jak ktoś te prace uskutecznia razem z nim.
Dziś Potomek został nauczony wyklejanki-wydzieranki.
Potrzebne będą:
- białe kartki
- kolorowe wycinanki
- klej
- ewentualnie ołówek, do narysowania konturów obrazka.
Wycinanki drze się na nieduże fragmenty. A potem się je wkleja w obrazek. Proste, nie?
Powstaje obrazek-mozaika. No i kupa frajdy z darcia papieru :)
A oto nasze dzieła: na górze dzieło Potomka - Terizinozaur, a na dole moje - miał być zwykły diplodok, Potomek po fachowej ocenie znawcy dinozaurów stwierdził, że to raczej smok i nakazał dolepić ogień z paszczy...
Dziś Potomek został nauczony wyklejanki-wydzieranki.
Potrzebne będą:
- białe kartki
- kolorowe wycinanki
- klej
- ewentualnie ołówek, do narysowania konturów obrazka.
Wycinanki drze się na nieduże fragmenty. A potem się je wkleja w obrazek. Proste, nie?
Powstaje obrazek-mozaika. No i kupa frajdy z darcia papieru :)
A oto nasze dzieła: na górze dzieło Potomka - Terizinozaur, a na dole moje - miał być zwykły diplodok, Potomek po fachowej ocenie znawcy dinozaurów stwierdził, że to raczej smok i nakazał dolepić ogień z paszczy...
niedziela, 16 stycznia 2011
Niesprawiedliwy jest ten świat
- Auaa!!! - drze się Potomek. - Uderzyłem się w pisiorka!
- No to pewnie strasznie cię boli. - mówię przytulając małego ciamajdę.
- Nooo... - chlipie Potomek. - A skąd wiesz? Też się kiedyś uderzyłaś w pisiorka?
- No nie... Przecież ja nie mam pisiorka...
- Szkoda... - pociągnął nosem Potomek.
- No to pewnie strasznie cię boli. - mówię przytulając małego ciamajdę.
- Nooo... - chlipie Potomek. - A skąd wiesz? Też się kiedyś uderzyłaś w pisiorka?
- No nie... Przecież ja nie mam pisiorka...
- Szkoda... - pociągnął nosem Potomek.
piątek, 14 stycznia 2011
Wie co dobre!
Wróciłam po długim dniu pracy do domu, dziecię me, Potomek Wredny wita słowami:
- Kupiłaś coś dla mnie? - i mieli przy tym lizaka.
Szlag mnie mało nie trafił na takie dzień dobry. I już, już miałam powiedzieć, że nic, bo byłam w pracy, a nie na zakupach, kiedy przypomniał mi się dzisiejszy prezent od Przyjaciela.
- No mam coś... - Potomek aż podskoczył z radości.
- Ale to jest do jedzenia... - dodałam, a mina Potomkowi zrzedła.
Ale wyciągam to coś, odwijam z worka i daję wąchać...
- Potrzymaj lizaka mamusiu. - powiedział Potomek wyrywając mi z rąk kawał domowej roboty szynki (z domowej świni).
- Smakowicie pachnie! - wykrzyknął Potomek wgryzając się w szynkę. - Jak szynka z bajki!
- Kupiłaś coś dla mnie? - i mieli przy tym lizaka.
Szlag mnie mało nie trafił na takie dzień dobry. I już, już miałam powiedzieć, że nic, bo byłam w pracy, a nie na zakupach, kiedy przypomniał mi się dzisiejszy prezent od Przyjaciela.
- No mam coś... - Potomek aż podskoczył z radości.
- Ale to jest do jedzenia... - dodałam, a mina Potomkowi zrzedła.
Ale wyciągam to coś, odwijam z worka i daję wąchać...
- Potrzymaj lizaka mamusiu. - powiedział Potomek wyrywając mi z rąk kawał domowej roboty szynki (z domowej świni).
- Smakowicie pachnie! - wykrzyknął Potomek wgryzając się w szynkę. - Jak szynka z bajki!
Petycja, proszę podpiszcie.
W związku z przypadkiem zakatowania psa rasy Husky poprzez przywiązanie go
linką holowniczą do tylnego zderzaka i ciągnięcie go za samochodem aż do
urwania mu głowy, na stronie internetowej
zamieszczona została petycja dotycząca ukarania najwyższym przewidzianym w
polskich przepisach wymiarem kary sprawców tego czynu. Potrzebne jest 500
tysięcy podpisów. Do tej pory udało się zebrać niecałe 50 tysięcy.
Podpiszcie proszę i prześlijcie do wszystkich, którym nie jest obojętny los
zwierząt...
Kliknij ten link.
W miarę możliwości proszę o włączenie w akcję znajomych.
P.S. nie pozwólmy na akceptowanie okrucieństwa wobec zwierząt i dalsze
udawanie, że w Polsce taki problem nie istnieje lub jest marginalny!!!
ISTNIEJE !!!!!!!
linką holowniczą do tylnego zderzaka i ciągnięcie go za samochodem aż do
urwania mu głowy, na stronie internetowej
zamieszczona została petycja dotycząca ukarania najwyższym przewidzianym w
polskich przepisach wymiarem kary sprawców tego czynu. Potrzebne jest 500
tysięcy podpisów. Do tej pory udało się zebrać niecałe 50 tysięcy.
Podpiszcie proszę i prześlijcie do wszystkich, którym nie jest obojętny los
zwierząt...
Kliknij ten link.
W miarę możliwości proszę o włączenie w akcję znajomych.
P.S. nie pozwólmy na akceptowanie okrucieństwa wobec zwierząt i dalsze
udawanie, że w Polsce taki problem nie istnieje lub jest marginalny!!!
ISTNIEJE !!!!!!!
środa, 5 stycznia 2011
No i co teraz?
Potomek ma stolik swój własny do prac ręcznych przeznaczony. Ustawiony dotąd był tak, że kaloryfer Potomkowi w plecki przygrzewał. Babcia umyśliła, żeby krzesełko mu na drugą stronę stolika przestawić. Jak umyśliła tak zrobiła. Potomek przybiega do niej zrozpaczony:
- Nie mogę lepić! - skarży się.
- Dlaczego? - pyta Babcia.
- Bo teraz książka do góry nogami leży...
- Nie mogę lepić! - skarży się.
- Dlaczego? - pyta Babcia.
- Bo teraz książka do góry nogami leży...
wtorek, 4 stycznia 2011
Miejscownik: na kim? na czym?
- Coś ty taki zmarznięty? - pyta Babcia Potomka.
- Bo oglądałem bajkę w samych rajstopach. - odpowiada Potomek.
- Na podłodze?? - chce wiedzieć zbulwersowana Babcia.
- Nie... Na komputerze.
- Bo oglądałem bajkę w samych rajstopach. - odpowiada Potomek.
- Na podłodze?? - chce wiedzieć zbulwersowana Babcia.
- Nie... Na komputerze.
czwartek, 30 grudnia 2010
Kolędy Potomka.
Potomek śpiewa:
...aaaaa sowo całe się sta-a-ło i mieszkali niem-cy z naaa-miii!
i przebój nr 2:
przyjechali po butle jem paaa-steee-rzeee! grają skocznie dzieciąteczku na ruu-rzee! Chaaaałaaa na wysokości!
...aaaaa sowo całe się sta-a-ło i mieszkali niem-cy z naaa-miii!
i przebój nr 2:
przyjechali po butle jem paaa-steee-rzeee! grają skocznie dzieciąteczku na ruu-rzee! Chaaaałaaa na wysokości!
piątek, 17 grudnia 2010
Z należnymi honorami.
Potom ostatnio chorował sporo, a co za tym idzie nie uczęszczał do wylęgarni wirusów (czytaj przedszkola) tylko siedział w domu z Ciocią Weroniką. Dnia pewnego Potom koniecznie chciał dostać się do pokoju Prababci, która to Prababcia poświęcała się czynnościom właściwym sobie, a wymagającym spokoju i skupienia.
- Nie przeszkadzaj babci. - powiedziała Ciocia Weronika chcąc uchronić Prababcię przed najściem Potomka.
- Dlaczego? - zaopanował Potom.
- Bo to babci królestwo, jej pokój. A twoje królestwo to twój pokój. Nie można tak wpadać bez zapowiedzi w odwiedziny... - tłumaczyła Ciocia Weronika Potomkowi.
Potomek wysłychał, przetrawił, podjął decyzję:
- Królowo! - wrzasnął wpadając do pokoju Prababci.
- Nie przeszkadzaj babci. - powiedziała Ciocia Weronika chcąc uchronić Prababcię przed najściem Potomka.
- Dlaczego? - zaopanował Potom.
- Bo to babci królestwo, jej pokój. A twoje królestwo to twój pokój. Nie można tak wpadać bez zapowiedzi w odwiedziny... - tłumaczyła Ciocia Weronika Potomkowi.
Potomek wysłychał, przetrawił, podjął decyzję:
- Królowo! - wrzasnął wpadając do pokoju Prababci.
Subskrybuj:
Posty (Atom)










































