- Potom? A byłeś dziś grzeczny w przedszkolu?
Potomek mruczy coś niewyraźnie pod nosem.
- Słucham?
Potomek mruczy dalej.
- Powiedz mi, czy byłeś dziś grzeczny w przedszkolu. Bo się jutro sama pani spytam! - grożę.
- Tak letnio grzeczny... - wydusza z siebie Potomek.
środa, 3 listopada 2010
niedziela, 31 października 2010
Halloween
Wracam z Potomkiem ze spaceru. Ciemno wszędzie. Ale nie głucho. Bo pod płotami przemykają bandy czarownic, duchów i innych upiorów. Przemykają i dzwonią do furtek, jak na amerykańskich filmach. No i zdążyliśmy wejść za tę furtkę naszą, kiedy zza płota rozlega się: "Cukierek albo psikus!" wyseplenione przez jakąś szczerbatą wiedźmę.
- To ja chcę cukierka! - ucieszył się Potomek.
- To ja chcę cukierka! - ucieszył się Potomek.
wtorek, 19 października 2010
Złota rada
Potomek kilka dni temu przylazł do mnie, władował się na kolana i zamarudził:
- A Julka Wańczura to dalej nie chce się ze mną bawić...
- To jej powiedz, że jeszcze będzie za Tobą płakać. I niech się dobrze zastanowi...
Dziś Potom ledwo z sali wyleciał, już jakieś rysunki pokazuje.
- A te kwiatki to sam rysowałeś? - pytam.
- Nie, to Julka Wańczura mi narysowała. - odpowiada Potomek z dumą.
- To już się z Tobą bawi?
- Wiesz, powiedziałem jej, że będzie za mną płakać. I się wystraszyła. I wróciła do mnie!
- A Julka Wańczura to dalej nie chce się ze mną bawić...
- To jej powiedz, że jeszcze będzie za Tobą płakać. I niech się dobrze zastanowi...
Dziś Potom ledwo z sali wyleciał, już jakieś rysunki pokazuje.
- A te kwiatki to sam rysowałeś? - pytam.
- Nie, to Julka Wańczura mi narysowała. - odpowiada Potomek z dumą.
- To już się z Tobą bawi?
- Wiesz, powiedziałem jej, że będzie za mną płakać. I się wystraszyła. I wróciła do mnie!
poniedziałek, 27 września 2010
Pierwszy zawód miłosny
Potomek wrócił z przedszkola. I melduje:
- A Julka Wańczura powiedziała, że już nie chce być ze mną! I nigdy nie będzie chciała ze mną być! Ale pomyślałem sobie, że muszę wziąść się w garść. I zacząłem się bawić z Julką Garlicką...
- A Julka Wańczura powiedziała, że już nie chce być ze mną! I nigdy nie będzie chciała ze mną być! Ale pomyślałem sobie, że muszę wziąść się w garść. I zacząłem się bawić z Julką Garlicką...
sobota, 18 września 2010
Imię dla kotka
Potomek był z Babcią w odwiedzinach u Pani Magdy. Pani Magda ma kotkę - Lilkę, która to kotka jakiś czas temu się okociła. I Potomek był oglądać kociaki. Wrócił zachwycony.
- Tak bym chciał mieć kotka... - trzepocze rzęsami Potomek. - Chociaż jednego...
- A jakbyś nazwał kotka? - pytam.
- Hmm... Zaraz... Jak to było? - Potomek drapie się po głowie. - No w przedszkolu mieliśmy... Muszę sobie przypomnieć... Aaa! Już wiem! Kot morning!
- Tak bym chciał mieć kotka... - trzepocze rzęsami Potomek. - Chociaż jednego...
- A jakbyś nazwał kotka? - pytam.
- Hmm... Zaraz... Jak to było? - Potomek drapie się po głowie. - No w przedszkolu mieliśmy... Muszę sobie przypomnieć... Aaa! Już wiem! Kot morning!
wtorek, 14 września 2010
Romantyzm prysł
Potomek wraca z przedszkola. I opowiada coś:
- Mamutku? A wiesz? Ja myślałem że Julka Wańczura to taka romantyczka... A wiesz co mi powiedziała?
- Nie wiem... - aż strach się bać, sobie myślę...
- Dupa, dupa, dupa!
- Mamutku? A wiesz? Ja myślałem że Julka Wańczura to taka romantyczka... A wiesz co mi powiedziała?
- Nie wiem... - aż strach się bać, sobie myślę...
- Dupa, dupa, dupa!
niedziela, 12 września 2010
Namesz
- Mamutku, to na tej wysokiej wieży, to krzyż, tak? - pyta Potomek.
- Tak, krzyż.
- A pod nim te okienka?
- Dzwonnica.
- A co tam jest?
- Dzwon.
- A co robi dzwon?
- Bije, Żabo.
- Ale po co bije? - Potomek niezmordowany w dociekaniu.
- Na mszę...
- A co to jest namesz?
- Tak, krzyż.
- A pod nim te okienka?
- Dzwonnica.
- A co tam jest?
- Dzwon.
- A co robi dzwon?
- Bije, Żabo.
- Ale po co bije? - Potomek niezmordowany w dociekaniu.
- Na mszę...
- A co to jest namesz?
poniedziałek, 6 września 2010
Co za dużo to niezdrowo?
Przed rannym wyjściem z domu otworzyłam okno. Coby się pokój porządnie przewietrzył. Po powrocie Potomek wchodzi do pokoju i robi głęboki wdech. Po czym stwierdza:
- Tutaj jest już chyba za dużo świeżego powietrza...
- Tutaj jest już chyba za dużo świeżego powietrza...
niedziela, 15 sierpnia 2010
Kawał
Opowiadam dowcip, który gdzieś znalazłam, a mi się spodobał:
- Czym się różni gil od kalafiora?
- ?
- Dziecko zje gila.
Śmiech ogólny. Potomek drapie się w czaszkę:
- Zaraz, zaraz... Ale ja nie jem gili...
A po chwili:
- Zresztą... - macha łapką. - Kalafiorów też nie jem...
- Czym się różni gil od kalafiora?
- ?
- Dziecko zje gila.
Śmiech ogólny. Potomek drapie się w czaszkę:
- Zaraz, zaraz... Ale ja nie jem gili...
A po chwili:
- Zresztą... - macha łapką. - Kalafiorów też nie jem...
niedziela, 8 sierpnia 2010
Prawie robi wielką różnicę
Gramy w chińczyka. Potomek wyrzuca 6 trzy razy z rzędu.
- Ale wymiatasz - mówię.
Kilka kolejek później Potomek znów ma kilka 6 z rzędu,
- Ale wymiotuję - mówi Potomek.
- Ale wymiatasz - mówię.
Kilka kolejek później Potomek znów ma kilka 6 z rzędu,
- Ale wymiotuję - mówi Potomek.
poniedziałek, 26 lipca 2010
Żeby nie wykłuli...
Bawimy się legiem. Ja z Kuzynem (tym od Bożeny) tworzymy średniowieczny zamek. Potomek zbiera rycerzy. Patrzę na tę jego armię i pytam:
- Czemu ten ludzik nie ma głowy?
- Ma... - zaprzecza Potomek.
- Nie ma. - mówię. - Zamiast głowy ma czarną beczkę, nie ma ani buzi ani oczu...
- Aaaa... A to żeby mu nie wykłuli...
- Czemu ten ludzik nie ma głowy?
- Ma... - zaprzecza Potomek.
- Nie ma. - mówię. - Zamiast głowy ma czarną beczkę, nie ma ani buzi ani oczu...
- Aaaa... A to żeby mu nie wykłuli...
niedziela, 25 lipca 2010
Korekta
Narzekam na skype znajomemu, że ciężko mi się spało: a to Potomek siusiu o 3, a to psy skamlą i piszczą... Potomek na to:
- A ja nie! Ja spałem kurrrrrde jak pierrrrrdolek! - drze się.
- Potom! Co to za słownictwo?
- No... Spałem tak mocno, że nic nie słyszałem.
- A ja nie! Ja spałem kurrrrrde jak pierrrrrdolek! - drze się.
- Potom! Co to za słownictwo?
- No... Spałem tak mocno, że nic nie słyszałem.
sobota, 24 lipca 2010
Telefon
Rodzina wyjechała na Mazury. Całymi dniami rządzimy se sami. Potom i ja. Dziś Mamę naszło na dłuższe rozmowy, zadzwoniła i gadalim, gadalim, gadalim... Aż w końcu zażyczyła sobie Potomka:
- Potom. - mówię. - Babcia chce z Tobą rozmawiać.
- Ale jaka Babcia? - żąda uściślenia Potomek.
- Babcia Ela.
Potomek westchnął, stanął, opuścił głowę. Przyłożyłam mu słuchawkę do ucha:
- Cześć... Dobrze... A kiedy wrócisz?.... Za trzy minuty?... Nie?.... - i poszedł. A ja w słuchawce słyszę już drugi głos, męski:
- Potom! Chodź! Pogadasz jeszcze z Dziadkiem! - wołam.
- Jakim dziadkiem? - pyta oburzona słuchawka.
- Babu? - pytam słuchawki. Słuchawka potwierdza.
- Potom! Babu dzwoni!
Potomek biegnie, mało nóg nie gubiąc i już do telefonu wrzeszczy radośnie:
- Babu? Babu? Mój kochany? Tak się cieszę że z Tobą rozmawiam!
- Potom. - mówię. - Babcia chce z Tobą rozmawiać.
- Ale jaka Babcia? - żąda uściślenia Potomek.
- Babcia Ela.
Potomek westchnął, stanął, opuścił głowę. Przyłożyłam mu słuchawkę do ucha:
- Cześć... Dobrze... A kiedy wrócisz?.... Za trzy minuty?... Nie?.... - i poszedł. A ja w słuchawce słyszę już drugi głos, męski:
- Potom! Chodź! Pogadasz jeszcze z Dziadkiem! - wołam.
- Jakim dziadkiem? - pyta oburzona słuchawka.
- Babu? - pytam słuchawki. Słuchawka potwierdza.
- Potom! Babu dzwoni!
Potomek biegnie, mało nóg nie gubiąc i już do telefonu wrzeszczy radośnie:
- Babu? Babu? Mój kochany? Tak się cieszę że z Tobą rozmawiam!
wtorek, 20 lipca 2010
Padł
Dziś Potomek wstał razem ze słońcem. Albo z kurami - nie wiem kto wstaje szybciej. Godzina mordercza była, piąta z minutami. Stwierdził, że wyspany jest. I bawić sie będzie. Po śniadaniu wzięłam go na rower, jako że sprawy na mieście załatwić musiałam, a prawem jazdy i samochodem nie grzeszę. Jak wracaliśmy - przerwa na placu zabaw. Po obiedzie kolejne sprawy i kolejne odwiedziny w dziecięcym przybytku piasku, guzów i radości. Już w domu Potomek gada i gada. A że nagle zamilkł, to patrzę, czy się aby nie zatchnął. Nie, zasnął sobie najzwyczajniej w świecie - głowa na pilocie do DVD, noga na nogę założona, na nogach sandały. Zdejmuję gamoniowi obuwie, układam wygodnie, kocem nakrywam. Potomek nawet nie drgnął, za to gęba rozjechała mu się od ucha do ucha. I tak już zastygła. :)
wtorek, 13 lipca 2010
Pytanie z zaskoczenia
Wujek Pełnoletni wchodzi do pokoju. Otwiera już szczękę, żeby coś rzec, ale ubiega go pytanie Potomka:
- Lubisz piwo?
- Lubisz piwo?
poniedziałek, 12 lipca 2010
Wehikuł czasu
Potomek ma kalendarz. W kalendarzu wspólnie zaznaczamy ważne dni. Takie jak dzień dostawy do kiosku "Epoki lodowcowej kolekcji zwierząt". No i taki dzień zbliżał się wielkimi krokami. I Potom mi wieczorem melduje:
- Mamutku, jutro pójdziemy po epokę.
- Nie, Żabo. Epoka będzie w środę, za dwa dni.
- Nie, jutro.
- Nie, jutro wtorek dopiero.
- Ale ja wtorek też już skreśliłem...
- Mamutku, jutro pójdziemy po epokę.
- Nie, Żabo. Epoka będzie w środę, za dwa dni.
- Nie, jutro.
- Nie, jutro wtorek dopiero.
- Ale ja wtorek też już skreśliłem...
niedziela, 11 lipca 2010
środa, 7 lipca 2010
Fightman
Idę z Potomkiem do sklepu, przy jednym z płotów obszczekuje nas pies. Potomek stwierdza:
- On szczeka na ciebie, nie na mnie.
- Skąd wiesz? - pytam.
- Bo pies by nie szczekał na takiego fightman'a jak ja!
Zdziwiona znajomością języków Potomka drążę:
- A co to jest fightman? Wiesz?
Na co Potomek:
- No taki co fajta...
- On szczeka na ciebie, nie na mnie.
- Skąd wiesz? - pytam.
- Bo pies by nie szczekał na takiego fightman'a jak ja!
Zdziwiona znajomością języków Potomka drążę:
- A co to jest fightman? Wiesz?
Na co Potomek:
- No taki co fajta...
niedziela, 4 lipca 2010
Nie bardzo...
Gotowałam fasolkę - jasia. Coby do zupy było. I z mamą wyjadamy taką ugotowaną. Przychodzi Potomek.
- Co to? - pyta.
- Fasolka.
- A mogę spróbować?
Dostał jedną. Spojrzał krytycznie.Wziął głęboki wdech. Włożył fasolkę do buzi. Zaczerwienił się. Oczy mu z orbit wyszły.
- Nie bardzo pyszna... - wykrztusił. - Połknąłem bez gryzienia.
- Co to? - pyta.
- Fasolka.
- A mogę spróbować?
Dostał jedną. Spojrzał krytycznie.Wziął głęboki wdech. Włożył fasolkę do buzi. Zaczerwienił się. Oczy mu z orbit wyszły.
- Nie bardzo pyszna... - wykrztusił. - Połknąłem bez gryzienia.
sobota, 3 lipca 2010
Filozof
Byłam z Potomkiem w odwiedzinach u koleżanki. Koleżanka jest szczęśliwą mamą Julki, która to Julka ma 15 miesięcy. Julka próbuje podnieść drewniane krzesełko. Stęka. Pojękuje. Podchodzi do niej Potomek. Kładzie jej rękę na ramieniu. Julka patrzy mu prosto w oczy. Potomek wzdycha i mówi:
- Julka, Julka... Życie nie jest takie proste...
- Julka, Julka... Życie nie jest takie proste...
piątek, 2 lipca 2010
Jak robi konik?
Grałam ostatnio z Potomkiem w szachy. Znaczy on poustawiał pionki na szachownicy (bo umie doskonale i nawet odróżnia króla od królowej). A granie wyglądało tak mniej więcej jak football amerykański. Ewentualnie rugby. Lub inna wolna amerykanka. A potem Potomek schodzi na dół. I chwali się:
- Grałem w szachy!
- Tak? - zainteresowała się Babcia. - A jak robi konik?
- Iiiihiii hiii! - wyjaśnia Potomek.
- Grałem w szachy!
- Tak? - zainteresowała się Babcia. - A jak robi konik?
- Iiiihiii hiii! - wyjaśnia Potomek.
czwartek, 1 lipca 2010
Czego uszy nie słyszą...
Wychodzę z Potomkiem na rower. Przed bramką spotykamy znajomą Sąsiadkę.
- Dzień dobry. - mówię.
- Dzień dobry. - mówi Potomek.
- Dzień dobry. - mówi Sąsiadka.
Sąsiadka poszła, my oddalamy się jednośladem.
- Kto to był? - pyta Potomek.
- Pani Magda. - odpowiadam.
Chwila ciszy.
- A ta Magda... - zaczyna Potomek.
- Pani Magda. - poprawiam.
- Ale po co pani? Przecież już jej nie ma?
- Dzień dobry. - mówię.
- Dzień dobry. - mówi Potomek.
- Dzień dobry. - mówi Sąsiadka.
Sąsiadka poszła, my oddalamy się jednośladem.
- Kto to był? - pyta Potomek.
- Pani Magda. - odpowiadam.
Chwila ciszy.
- A ta Magda... - zaczyna Potomek.
- Pani Magda. - poprawiam.
- Ale po co pani? Przecież już jej nie ma?
poniedziałek, 21 czerwca 2010
Turyński?
Potomka naszło na tulenie. I całowanie. Siedzi to-to na mnie i cmoka. I cmoka. I cmoka...
- Przestaniesz w końcu? - pytam, jako że cmoka dobrych kilka minut.
- Nie. - odpowiada Potomek. - Bo ja jestem całunem.
- Przestaniesz w końcu? - pytam, jako że cmoka dobrych kilka minut.
- Nie. - odpowiada Potomek. - Bo ja jestem całunem.
czwartek, 17 czerwca 2010
Notka wychodkowa
Potomek siedzi w toalecie. Długo siedzi. Odgłosy wydaje... W końcu krzyczy łamiącym się głosem:
- Mamuuuutkuuuu! Ta kupa nie chce mnie opuścić!
- Mamuuuutkuuuu! Ta kupa nie chce mnie opuścić!
Mundialowy dialog
I to nie o Potomku, choć to jego blog. Ale musiałam, bo o mały włos wykonałabym klasycznego ROTFLa (o mały, bo za leniwa jestem), no i przynajmniej wiadomo, skąd on to ma...
Tata wrócił z rowerowego treningu wieczornego. W TV - Labamba...
- Gdzie pilot? - pyta.
- Mama to ogląda. - mówię.
- Eluniu, oglądasz to? - pyta Tata z nadzieją w głosie.
- Nie, czekam na mecz. - odpowiada Mama z wcale nie ukrywaną ironią.
- No to przełącz, bo już się zaczęła druga połowa...
Tata wrócił z rowerowego treningu wieczornego. W TV - Labamba...
- Gdzie pilot? - pyta.
- Mama to ogląda. - mówię.
- Eluniu, oglądasz to? - pyta Tata z nadzieją w głosie.
- Nie, czekam na mecz. - odpowiada Mama z wcale nie ukrywaną ironią.
- No to przełącz, bo już się zaczęła druga połowa...
wtorek, 15 czerwca 2010
Szczery do bólu
Wychodzimy dziś z Potomkiem do przychodni, bo zachorzał. Ubrałam się, w tym but na obcasie. Potomek zerknął, wydął wargi i rzekł:
- No w końcu jak kobieta wyglądasz!
Taa...
- No w końcu jak kobieta wyglądasz!
Taa...
niedziela, 13 czerwca 2010
Szósty zmysł
Leżę se z czymś na oczach, jako że światło mnie dziś rani dogłębnie. I delektuję się ciszą błogą i rzadko przy Potomku spotykaną. Potomek układa puzzle. I nagle...
- No cześć! - wykrzykuje radośnie Potomek. Nadmienić warto, że w domu tylko on, ja i krewetki. - Co u ciebie?
(chwila ciszy)
- Bo ja układam puzzle. - informuje kogoś Potomek.
(chwila ciszy)
- Pomożesz mi pozbierać?
(chwila ciszy)
- No to zbierajmy razem! - krzyknął rozradowany Potomek do swojego odbicia w lustrze.
- No cześć! - wykrzykuje radośnie Potomek. Nadmienić warto, że w domu tylko on, ja i krewetki. - Co u ciebie?
(chwila ciszy)
- Bo ja układam puzzle. - informuje kogoś Potomek.
(chwila ciszy)
- Pomożesz mi pozbierać?
(chwila ciszy)
- No to zbierajmy razem! - krzyknął rozradowany Potomek do swojego odbicia w lustrze.
piątek, 11 czerwca 2010
Potomek-lekarz
Potomek dziś był lekarzem. Badał Babcię. Okularami.
- "Proszę głośno oddychać plecami" - komenderował.
A potem wypisał receptę. Babcia ruszyła na serial, a Potomek woła za nią:
- Pani! Zapomniała pani przepisu na leczenie!
- A co tu napisane? - pyta Babcia. - Bo nie mam okularów.
- Tu napisane... - tłumaczy Potomek - ... że trzeba upolować trzy sforne gepardy, a potem zażyć syropek. I przyjść jeszcze raz do świetnego lekarza. Znaczy do mnie!
- "Proszę głośno oddychać plecami" - komenderował.
A potem wypisał receptę. Babcia ruszyła na serial, a Potomek woła za nią:
- Pani! Zapomniała pani przepisu na leczenie!
- A co tu napisane? - pyta Babcia. - Bo nie mam okularów.
- Tu napisane... - tłumaczy Potomek - ... że trzeba upolować trzy sforne gepardy, a potem zażyć syropek. I przyjść jeszcze raz do świetnego lekarza. Znaczy do mnie!
sobota, 5 czerwca 2010
Mucha
- Czy ona może być moja przyjaciółką? - pyta Potomek.
- Kto? - chcę sprecyzować, jako że w pokoju prócz nas i krewetek żywej duszy nie ma.
- No ona. - Potomek wyciąga rękę z muchą na palcu.
- Wyrzuć ją do kibla. - radzę, jako że mucha to piękny okaz robacznicy, przechrzczonej przez Potomka na 'muchę-śmieciuchę'.
- Ale ona jeszcze trochę żyje... - oponuje Potomek patrząc na nią z czułością.
- Kto? - chcę sprecyzować, jako że w pokoju prócz nas i krewetek żywej duszy nie ma.
- No ona. - Potomek wyciąga rękę z muchą na palcu.
- Wyrzuć ją do kibla. - radzę, jako że mucha to piękny okaz robacznicy, przechrzczonej przez Potomka na 'muchę-śmieciuchę'.
- Ale ona jeszcze trochę żyje... - oponuje Potomek patrząc na nią z czułością.
piątek, 4 czerwca 2010
Uciekający przyjaciele
Potomek ma dziwną manię otaczania się stworzeniami bożymi. I niekoniecznie ludźmi, psami czy myszkami. Mogą być również mięczaki, owady, płazy... Do piaskownicy namiętnie znosi ślimaki. "Moje przyjaciele" - mawia. Dnia pewnego przychodzimy do piachu, Zdejmuję plandekę zabezpieczającą to sypkie królestwo Potomka przed odwiedzinami okolicznych kotów. Potomek wchodzi. Rozgląda się...
- O nieee! - krzyk rozpaczy wydobywa się z jego ust.
- Co się stało? - pytam.
- Przyjaciele mi się rozbiegli! - smętnie jęczy Potomek.
- O nieee! - krzyk rozpaczy wydobywa się z jego ust.
- Co się stało? - pytam.
- Przyjaciele mi się rozbiegli! - smętnie jęczy Potomek.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
